W najnowszym numerze „Głosu Banków Spółdzielczych" (nr 2/2026) ukazała się rozmowa z Kazimierzem Grabczukiem, prezesem zarządu Banku Spółdzielczego w Piasecznie, zatytułowana „Sto lat lokalności, zaufania i wspólnego gospodarowania". Wywiad przeprowadziła Anna Jarmuszkiewicz.
Rok 2026 jest dla naszego Banku czasem szczególnym — to jubileusz 100-lecia, liczony od powołania organizacji, z której wyrasta nasz rodowód (28 marca 1926 r.), aż po jej rejestrację (22 stycznia 1927 r.). Prezes Grabczuk, związany z bankowością spółdzielczą niemal od początku swojej drogi zawodowej, a funkcję prezesa zarządu piaseczyńskiego Banku pełniący od 1994 roku, opowiada w rozmowie o znaczeniu tego jubileuszu, o sile relacji z lokalną społecznością, o potrzebie mądrego łączenia tradycji ze zmianą oraz o tym, jaki powinien być sektor bankowości spółdzielczej za kolejną dekadę.
Zapraszamy do lektury.
Rok 2026 to dla Banku Spółdzielczego w Piasecznie czas szczególny, związany z jubileuszem 100-lecia. Jakie znaczenie ma ten jubileusz dla Pana osobiście, a jakie dla całej wspólnoty banku: pracowników, klientów i lokalnego środowiska?
Tak postawione pytanie dotyka wielu różnych spraw, na które trudno odpowiedzieć jednym zdaniem. Dla naszego Banku rok 2026 jest czasem jubileuszowym w podwójnym znaczeniu. Z jednej strony odwołujemy się do daty powołania organizacji, z której wyrasta nasz historyczny rodowód, czyli 28 marca 1926 roku. Z drugiej strony pamiętamy o jej rejestracji, dokonanej 22 stycznia 1927 roku, która uprawniała ją do działania. Dlatego mówiąc o roku jubileuszowym, nie mamy na myśli wyłącznie roku kalendarzowego, lecz pewien szerszy przedział czasu, który umownie postanowiliśmy tak właśnie nazwać. Każdy jubileusz jest cezurą. Skłania do refleksji nad tym, co minęło, a jeżeli miarą tego czasu jest cały wiek, to refleksja staje się jeszcze poważniejsza. Z jednej strony patrzymy na fakty i wydarzenia, do których się przyczyniliśmy. Z drugiej zadajemy sobie pytanie, na ile i dla kogo jesteśmy dziś potrzebni w miejscu, w którym świadczymy nasze usługi. Oceniamy także efekty dotychczasowej pracy. Jeżeli możemy traktować je jako sukces, pozwala nam to patrzeć w przyszłość z optymizmem i kontynuować przyjętą wizję rozwoju. U jej podstaw pozostaje klient, jego potrzeby oraz oczekiwania co do sposobu i warunków obsługi.
Jubileusz to również czas świętowania. To moment, w którym Bank może pokazać się lokalnemu środowisku nieco szerzej niż dotychczas, przypomnieć o sobie, ale też skierować ofertę do tych, którzy z różnych powodów dotąd nas nie znali albo których drogi biznesowe z naszym Bankiem jeszcze się nie przecięły. Dla mnie osobiście jubileusz Banku Spółdzielczego w Piasecznie ma znaczenie szczególne. Z tą spółdzielczą organizacją związana jest duża część mojego zawodowego doświadczenia. W tym czasie miałem większy lub mniejszy wpływ na wydarzenia, które przy okazji jubileuszowych dat będziemy zapewne wspominać i, mam nadzieję, oceniać pozytywnie.
Jest Pan związany z bankowością spółdzielczą od wielu lat, a z Bankiem Spółdzielczym w Piasecznie od dziesięcioleci. Jak z tej perspektywy zmieniło się rozumienie misji banku spółdzielczego i jego odpowiedzialności wobec lokalnej społeczności?
Los sprawił, że z bankowością spółdzielczą związałem się niemal od początku mojej drogi zawodowej. Bardzo wcześnie powierzono mi także obowiązki kierowania finansowymi spółdzielniami. Było to możliwe dzięki zaufaniu ludzi, których wówczas spotkałem. Podobnie było z Bankiem Spółdzielczym w Piasecznie, w którym rozpocząłem pracę na stanowisku dyrektora, a w 1994 roku objąłem funkcję prezesa Zarządu. Ten okres mojej zawodowej przygody z piaseczyńskim Bankiem jest istotny także na tle całej jego historii.
Odnosząc się do istoty pytania, powiedziałbym, że dzisiaj, podobnie jak dawniej, Bank ma wspierać przede wszystkim lokalnych klientów w ich potrzebach finansowych. Oczywiście obecna oferta jest znacznie szersza niż kiedyś. Warunki świadczenia usług są bardziej złożone, a sama obsługa odbywa się w inny sposób. Musi być dostosowana do potrzeb i oczekiwań środowiska, które zmienia się szybko i wyraźnie. Przy okazji jubileuszowych spotkań chcemy dowiedzieć się, na ile nasza ewolucja odpowiada oczekiwaniom tego środowiska. Chcemy także pokazać nasze możliwości finansowe, a może nawet trochę się nimi pochwalić. Patrząc na stuletnią historię Banku, trudno jednak powiedzieć, aby zmieniła się sama istota powołania bankowej spółdzielni. Nadal chodzi o wykorzystanie lokalnych środków na rzecz lokalnych potrzeb. Wielkość naszego Banku i jego siłę kapitałową kształtujemy, tak jak dawniej, odpowiednio do aktualnych potrzeb zgłaszanych przez klientów.Jubileuszowe spotkania są więc także okazją do rozmowy o przyszłości oraz o tym, jak utrzymać tempo rozwoju na miarę zmian i wyzwań naszych lokalnych środowisk.
W przypadku banków spółdzielczych często mówi się, że ich siłą są relacje, zaufanie i bliskość. Czy Pana zdaniem właśnie te wartości będą w najbliższych latach decydować o pozycji sektora, czy też trzeba je dziś na nowo definiować?
Słowa takie jak „relacje”, „zaufanie” i „bliskość” można chyba sprowadzić do jednego pojęcia: lokalność. W doświadczeniu historycznym piaseczyńskiego Banku tę lokalność potwierdzają i uwiarygadniają nasze jednostki operacyjne. Często funkcjonują one od bardzo dawna, można powiedzieć, że od „zarania dziejów”, czyli od czasu powstania ówczesnej instytucji finansowej, kasy spółdzielczej. Rozwój Banku oraz potrzeby obsługiwanej społeczności sprawiały, że Bank przyłączał inne, podobne podmioty albo decydował się na otwieranie nowych jednostek dedykowanych konkretnym lokalnym środowiskom. Można więc powiedzieć, że rozwój Banku jest nierozerwalnie związany z relacjami budowanymi przez lata. Jednocześnie trzeba uczciwie zauważyć, że nie wszystkie możliwości pogłębiania tych relacji zostały dotąd wykorzystane. To nadal jest przestrzeń do zagospodarowania. Wartości, o których mówimy, są niewątpliwie ważne dla długofalowego rozwoju banku spółdzielczego. Jeżeli zostaną dobrze wykorzystane w bieżącym zarządzaniu, przełożą się na jakość obsługi klientów i właściwą komunikację z nimi, mogą mieć znaczenie rozstrzygające dla przyszłości spółdzielczych instytucji finansowych. Nawet wtedy, gdyby okazało się, że niektóre usługi bywają nieco droższe niż u konkurencji.
Za bankami spółdzielczymi stoi długa tradycja, ale przed nimi również konieczność odpowiadania na nowe oczekiwania klientów. Jak mądrze łączyć przywiązanie do sprawdzonych wartości z potrzebą zmian i otwarcia na nowe realia rynku?
Tradycja jest rzeczą bardzo ważną. Można powiedzieć, że stanowi fundament istnienia, z którego wynikają doświadczenie, wiarygodność i wiele innych istotnych wartości. Warto w tym miejscu przywołać myśl, że czas nie ma początku ani końca, lecz płynie jak rzeka, a my, ludzie, płyniemy w tej rzece tylko przez pewien odcinek: od jednego momentu do drugiego. To oznacza, że stojąc na drodze historycznego rozwoju danej organizacji, trzeba możliwie najtrafniej odczytać właściwy czas, miejsce oraz potrzeby, które z nich wynikają. Sukces może przynieść znalezienie odpowiedniej równowagi między zmieniającą się rzeczywistością a gotowością naszego otoczenia do akceptacji tych zmian. Jeżeli uznamy, że spółdzielczość jest formą wspólnego gospodarowania, to spółdzielcza demokracja wydaje się dobrym narzędziem rozwiązywania wielu problemów. Warunek jest jednak jeden: trzeba ją rozumieć jako współodpowiedzialność za udział we wspólnym gospodarowaniu. Dlatego praca na rzecz pozyskiwania nowych członków staje się jednym z ważnych obszarów przyszłego działania. To od niej w dużej mierze zależy kontynuacja naszych spółdzielczych tradycji.
W debacie o przyszłości sektora coraz częściej wraca pytanie o to, jak zachować odrębność i tożsamość bankowości spółdzielczej. Co, Pana zdaniem, stanowi dziś jej najważniejszy wyróżnik i czego sektor powinien szczególnie strzec? Mam nadzieję, że moja odpowiedź nie zabrzmi zbyt patetycznie, choć nie da się całkowicie uciec od jubileuszowego kontekstu. Jestem przekonany, że szczególnie powinniśmy strzec dwóch rzeczy: naszej tradycji i naszej lokalności.
W odniesieniu do tradycji warto przypomnieć myśl, że dbając o historię, zachowujemy w pamięci przeszłość oraz ludzi, którzy ją współtworzyli. Dzięki temu mamy także szansę, że my sami i nasze działania pozostaną w pamięci kolejnych pokoleń. Lokalność wydaje się czymś oczywistym, ale w praktyce wymaga ciągłej rozmowy o narzędziach, które powinniśmy wykorzystywać w zmieniającym się otoczeniu ekonomicznym i społecznym. Rosnąca siła ekonomiczna banków spółdzielczych powinna sprawiać, że dla lokalnych podmiotów i społeczności będą one naturalnym, pierwszym wyborem w zakresie współpracy z instytucją finansową.
Patrząc na doświadczenie ostatnich lat, co uważa Pan za największe wyzwanie dla banków spółdzielczych: rosnące obciążenia regulacyjne, zmieniające się oczekiwania klientów, presję konkurencyjną czy może trudność w budowaniu długofalowej przewagi?
Każdy z wymienionych obszarów jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Z niektórymi, lepiej lub gorzej, już sobie radzimy. Inne wciąż są przed nami. Najkrócej ująłbym to tak: inicjatywy integracyjne podejmowane przez banki spółdzielcze, w różnych formach i na różnych płaszczyznach, pozwalają sądzić, że z regulacjami będziemy stopniowo radzić sobie coraz lepiej. Na oczekiwania klientów staramy się odpowiadać adekwatnie do naszych możliwości. Konkurencja jest natomiast jednocześnie źródłem rozwoju i źródłem ograniczeń. Najwięcej trudności może, jak sądzę, przynieść budowanie długofalowej przewagi. Jest ona nie tylko gwarancją utrzymania się na rynku, lecz przede wszystkim warunkiem dalszego rozwoju. Taką przewagę może tworzyć wiele cech, ale w przypadku banków spółdzielczych szczególnie ważne pozostają lokalność, relacyjność i zdolność rozumienia konkretnych potrzeb środowiska. To one mogą stać się podstawą dobrej komunikacji, trwałego zaufania klientów i odpowiedzi na realne, lokalne potrzeby.
Gdyby miał Pan dziś powiedzieć, jaka powinna być bankowość spółdzielcza za kolejne dziesięć lat, to jakiego sektora chciałby Pan życzyć zarówno Bankowi Spółdzielczemu w Piasecznie, jak i całemu środowisku?
To pytanie w istocie dotyczy marzeń, choć wskazana w nim perspektywa dziesięciu lat każe tym marzeniom nadać realistyczny wymiar. Nawiązując do przyczyny naszej rozmowy, życzyłbym przede wszystkim Bankowi Spółdzielczemu w Piasecznie i całemu środowisku możliwości świętowania kolejnych jubileuszy. Jubileusze świadczą bowiem o tym, że jubilaci mają się czym pochwalić, że w kolejnych latach osiągnęli sukcesy i potrafili się rozwijać. Świadczą także o mądrości decyzji podejmowanych przez władze bankowych spółdzielni oraz o zaangażowaniu pracowników. Bez tego nie byłoby pozytywnych efektów. Jaki powinien być nasz sektor za dziesięć lat? Przede wszystkim zauważalny w strukturze polskiego systemu bankowego. Niezależnie od tego, jak szeroko będziemy rozumieli to pojęcie, wymagać to będzie od banków spółdzielczych dynamicznego rozwoju, dostosowanego do zmieniających się wymagań otoczenia. Rozwój ten powinien opierać się na mądrych decyzjach strategicznych, które pozwolą maksymalnie wykorzystać efekt skali, ale jednocześnie uszanują indywidualne, wieloletnie tradycje poszczególnych banków spółdzielczych.
Źródło: KZBS, Głos Banków Spółdzielczych